Autorzy tekstów, KAI

Jan XXIII wprowadził mnie w kapłaństwo, a Jan Paweł II mnie w nim ugruntował

Katolicka Agencja Informacyjna

dodane 2014-04-09 13:02

Jan XXIII wprowadził mnie w kapłaństwo, a Jan Paweł II mnie w nim ugruntował” – w tych słowach abp Stanisław Szymecki streścił rolę, jaką odegrali w jego życiu dwaj papieże, którzy 27 kwietnia br. zostaną ogłoszeni świętymi.

Białostocki arcybiskup Senior podzielił się z czytelnikami kwietniowego numeru miesięcznika archidiecezji białostockiej „Drogi Miłosierdzia” doświadczeniem spotkań z abp. Giuseppe Roncallim, z którego rąk w 1947 r. przyjął święcenia diakonatu oraz wieloletniej przyjaźni z Janem Pawłem II, który w 1981 r. w Kaplicy Sykstyńskiej udzielił mu święceń biskupich. Publikujemy treść artykułu abp. Szymeckiego:

Pan Bóg pozwolił mi spotkać w życiu dwóch niezwykłych papieży, którzy w najbliższych dniach będą ogłoszeni przez Kościół świętymi. Pragnę podzielić się wspomnieniami z dawnych lat.

Gdy byłem alumnem Polskiego Seminarium Duchownego w Paryżu w latach 1946-1947, ówczesny Nuncjusz Apostolski we Francji abp Angelo Giuseppe Roncalli był częstym gościem naszego Seminarium rue des Irlandais. Nie tylko z okazji święceń diakonatu lub prezbiteratu udzielanych kandydatom do kapłaństwa. Raz po raz także odwiedzał nas, zapraszany przez ówczesnego rektora ks. inf. Antoniego Banaszaka. Przychodził do alumnów swobodny i radosny. Rozmawiał z nami i przyglądał się naszemu życiu. Wnosił radość.

Pewnego popołudnia usiadł sobie przy naszym boisku i przyglądał się, jak alumni grają w siatkówkę. Zdarzyło się, że jednemu z graczy uciekła piłka i trafiła samego Nuncjusza. Poleciał kapelusz. Arcybiskup Nuncjusz powiedział wówczas z uśmiechem po francusku: „Heureusement que ce n’était pas un boulet de canon!”. To znaczy – „Dobrze, że to nie była kula armatnia!”. Zapanowała ogólna radość.

Pamiętam Arcybiskupa Nuncjusza ze wspólnej modlitwy w kaplicy seminaryjnej i nakładanie rąk w czasie udzielania święceń. 3 maja 1947 r. udzielił święceń diakonatu całemu naszemu rocznikowi.

Przeżywaliśmy ogromną radość, gdy Nuncjusz w czasie konklawe 28 października 1958 r. został wybrany na Papieża. Nazywany był za życia „dobrym Papieżem Janem”. Nazywano go też „Papieżem uśmiechniętym, Papieżem pokornym”. Przerabialiśmy szczególnie jego encykliki „Mater et magistra” oraz „Pacem in terris”. Mówił: „Nie mam innej woli jak tylko wolę Boga”. Niezwykła duchowość!

Moje pierwsze spotkanie z Karolem Wojtyłą miało miejsce również w Polskim Seminarium Duchownym w Paryżu, w roku akademickim 1946-1947. Byłem ogromnie ciekaw dwóch polskich kapłanów, którzy przybyli do nas wprost z Polski, ks. Karola Wojtyły i ks. Stanisława Starowieyskiego. Zatrzymali się w Paryżu w drodze do Rzymu na studia. Opowiadali nam bardzo dużo o Polsce, o warunkach życia, o kapłanach, którzy zginęli w obozach, o braku księży, o trudnej sytuacji Kościoła, o dobrym i wiernym polskim ludzie. Na nas, kleryków Polskiego Seminarium w Paryżu, którzy mieli po święceniach wracać do Polski, to spotkanie wywarło ogromne wrażenie. Otworzyło nas na Polskę.

Czy mogłem wtedy przypuszczać, że ten młody polski kapłan, Karol Wojtyła, wyświęcony o niespełna rok wcześniej ode mnie, będzie mi kiedyś udzielał święceń biskupich w Kaplicy Sykstyńskiej?
Wiadomość o wyborze Kardynała Karola Wojtyły na Stolicę Piotrową dotarła do mnie, kiedy – wracając samochodem z Krakowa do Mikołowa – w Chrzanowie usłyszałem wprost z Radia Watykańskiego ogłoszenie wyboru nowego papieża. Nie muszę opowiadać o wzruszeniu i radości, o dumie.

Pielgrzymowałem do Rzymu, do Ojca Świętego jako proboszcz parafii pw. św. Wojciecha w Mikołowie, później jako wicerektor Polskiej Misji Katolickiej w Paryżu. W 1980 r., na prośbę Prymasa Polski, uczestniczyłem w pracach komisji przygotowującej Międzynarodowy Kongres Eucharystyczny w Lourdes. Pojechaliśmy do Rzymu, do Ojca Świętego. Papież mnie zauważył: „Co ty tu robisz?”. – „Jestem w Paryżu w Polskiej Misji Katolickiej” – odpowiedziałem. – „Już nie w Polsce?” – zapytał Ojciec Święty. Nie było żadnego komentarza. Po kilku miesiącach, w marcu 1981 r., zostałem wezwany przez Księdza Prymasa do Warszawy, by się dowiedzieć o nominacji na stolicę biskupią w Kielcach. Był to mój kolejny powrót do Polski.

Święceń biskupich udzielił mi sam Ojciec Święty Jan Paweł II w Niedzielę Palmową 12 kwietnia 1981 r. w Kaplicy Sykstyńskiej. Jak do tego doszło? Otóż po prekonizacji pojechałem z Paryża do Rzymu, by się przedstawić Ojcu Świętemu i podziękować. Przyjechałem w niedzielę. Od razu zadzwoniłem do ks. Stanisława Dziwisza, który mnie zaprosił, abym rano był w koncelebrze z Ojcem Świętym w jego prywatnej kaplicy. Potem było wspólne śniadanie. Ojciec Święty zapytał mnie: „Kto cię będzie święcił?”. – „Ksiądz Prymas radził mi zgłosić się do Metropolity Krakowskiego”. – „Ma prawo...” – powiedział Ojciec Święty. Rozmowa przy stole toczyła się dalej. Po chwili Ojciec Święty powiedział: „Ja też mam prawo! Księże Stanisławie – zwrócił się Ojciec Święty do swego Kapelana ks. Stanisława Dziwisza – kiedy mamy wolny czas?”. Ksiądz Dziwisz przyniósł notes: – „W najbliższą niedzielę”. Była to Niedziela Palmowa. Z wdzięcznością klęknąłem u stóp Papieża.
Bardzo te święcenia przeżyłem. Co najbardziej? Zapewne sam ich obrzęd w Kaplicy Sykstyńskiej, w splendorze Sądu Ostatecznego. Jeszcze bardziej jednak wielkoduszność Ojca Świętego, jego wielkie serce. Szczególnie moment, kiedy po zakończonej liturgii – już w zakrystii – serdecznie mnie uścisnął i powiedział: „Do roboty!”. Takich chwil i gestów się nie zapomina.

Nie zapominam także dalszych spotkań i wydarzeń. Mam śmiałość powiedzieć: dalszej życzliwości i przyjaźni.
Byłem w Rzymie wkrótce po objęciu Diecezji Kieleckiej, w maju 1981 r., jako uczestnik Międzynarodowego Kongresu Powołań. 13 maja, w czasie obrad w sali przy Placu Świętego Piotra Brat Marian wtargnął na salę z wiadomością o zamachu na Ojca Świętego. Po paru minutach byliśmy na Placu. Ojca Świętego już zabrano do kliniki. Pielgrzymi, którzy przybyli na środową audiencję chodzili po Placu Świętego Piotra oszołomieni tym, co się stało. Pytali każdego, i nas biskupów: czy Papież żyje? Co z nim jest? Był to obraz, który przypominał słowa Pisma Świętego: „Uderzę w pasterza, a rozproszą się owce stada” (Mt 26, 31). Uczestniczyliśmy w wielkim bólu, który ogarnął pielgrzymów i w wielkiej modlitwie, która przed Obrazem Matki Bożej, postawionym szybko na tronie papieskim, unosiła się z Placu Świętego Piotra. Wszyscy modlili się o ocalenie Papieża.

Kiedyś we Francji, w czasie spotkania z kapłanami, dwóch młodych kapłanów, którzy dowiedzieli się, że jestem z Polski, mówiło o Papieżu Polaku: „On nas nie rozumie”. Byli to jezuici tzw. awangardowi. Cóż miałem im odpowiedzieć? Zapytałem: „Czy wiecie, że Papież ma Ducha Świętego? Czy wy próbujecie go zrozumieć?”. Pytanie to pozostało bez odpowiedzi.
Patrząc na Papieża i słuchając jego przemówień, byłem zawsze pod wrażeniem jego bliskości, jego odnoszenia się do ludzi. Francuzi mówili o jego „bains de foule”, o jego „zanurzeniu się w tłumie”. Być wśród ludzi, być razem z ludźmi! Tej nauki nie zapomniałem. Ona mi towarzyszy tutaj w Białymstoku”.


 

Abp Stanisław Szymecki urodził się 26 stycznia 1924 r. w Katowicach (Załęska Hałda). Jako sześcioletnie dziecko wyemigrował wraz z rodzicami i licznym rodzeństwem do Francji. W roku 1942 roku wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego Agen na południu Francji. Po podjęciu decyzji w 1946 r. o powrocie do powojennej Polski, kontynuował naukę w Polskim Seminarium Duchownym w Paryżu. Święcenia diakonatu otrzymał 3 maja 1947 r. z rąk abp. Angelo Giuseppe Roncallego, ówczesnego nuncjusza apostolskiego we Francji, późniejszego papieża Jana XXIII. Rok później, dnia 3 lipca, w kaplicy Seminarium Polskiego w Paryżu, przyjął święcenia prezbiteratu z rąk arcybiskupa Paryża kard. Emanuela Suharda.

W 1948 r. powrócił do Polski, do rodzinnej archidiecezji katowickiej. Na początku 1981 roku został nominowany biskupem kieleckim. Sakrę przyjął 12 kwietnia 1981 r. z rąk papieża Jana Pawła II w Kaplicy Sykstyńskiej na Watykanie. Jako biskupie zawołanie obrał słowa „Diliges” – „Będziesz miłował”. W tych latach był Delegatem Konferencji Episkopatu Polski do współpracy ze stałą Interdykasterialną Komisją Rozmieszczenia Kapłanów w Świecie, konsultorem kongregacji Edukacji Katolickiej i członkiem Komisji Duchowieństwa Episkopatu Polski.

Był członkiem Papieskiej Komisji „Justitia et Pax”, członkiem Komisji Episkopatu ds. Ludzi Pracy, ds. Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, ds. Duszpasterstwa Emigracji, ds. Nauki Katolickiej oraz przewodniczącym Komisji KEP ds. Seminariów Duchownych.

Po 12 latach posługi pasterskiej w Kielcach, 15 maja 1993 r. papież Jan Paweł II mianował go arcybiskupem metropolitą białostockim. Posługę tę sprawował do 2000 r. Emerytowany arcybiskup białostocki do dziś pozostaje aktywny duszpastersko.

N P W Ś C P S
31 1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
22 23 24 26 27
29 30 31 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
Dzisiaj: 16.01.2018