Twórczość czytelników, Autorzy tekstów, Najnowsze, pozostali Autorzy

Przykład żywej nadziei

Dorota Suder

dodane 2015-07-03 12:07

zdjęcie: canstockphoto.pl

Światełko nadziei ujrzały osoby sparaliżowane na skutek choroby, urazu lub wypadku, a to za sprawą zespołu lekarzy z Kliniki Neurochirurgii Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu.

Medycyna dziarsko idzie naprzód i wciąż dowiadujemy się o nowych i imponujących doświadczeniach w tej szeroko pojętej dziedzinie nauki.

Dzięki tak szybkiemu rozwojowi szansę na poprawę zdrowia lub powrót do niego odzyskują coraz to nowi, dotknięci niepełnosprawnością chorzy. Światełko nadziei ujrzałyosoby sparaliżowane na skutek choroby, urazu lub wypadku, a to za sprawą zespołu lekarzy z Kliniki Neurochirurgii Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. Pierwszym takim pacjentem był strażak, osoba zaufania społecznego i człowiek czynu - Dariusz Fidyka. W wyniku haniebnej i okrutnej napaści doznał on poważnego urazu rdzenia kręgowego, co skutkowało paraliżem. Polscy medycy, przy współpracy z uczonymi z Londynu, by pomóc mężczyźnie pobrali z jego mózgu glejowe komórki węchowe, które z kolei namnożono, a potem z fragmentem nerwu uzyskanego z kończyny dolnej wszczepiono do miejsca, w którym został przerwany jego rdzeń kręgowy. Właśnie dzięki tak wszczepionym glejowym komórkom węchowym u naszego bohatera doszło do regeneracji włókien nerwowych, następnie ich scalenia, a utworzona tkanka nerwowa zasiedliła lukę powstałą w rdzeniu kręgowym.

Przed operacją Dariusz Fidyka przez okres dwóch lat był sparaliżowany i choć poddawał się intensywnym zabiegom fizjoterapeutycznym nie przynosiło to oczekiwanej poprawy. Natomiast po przeprowadzonym zabiegu już po trzech miesiącach nadal kontynuowanej, systematycznej fizykoterapii zauważył, że jego lewe udo wzbogaciło się o nowe mięśnie! Po sześciu miesiącach od zabiegu zaczął stawiać pierwsze kroki. Jego kończyny, dla wzmocnienia, były spowite w obręczach, a pierwszy ''spacer'' odbywał się pod czujnym okiem fizjoterapeuty.

Po dwóch latach od zabiegu Dariusz Fidyka robi coraz większe postępy, porusza się o balkoniku już poza obszarem centrum rehabilitacji, a dzięki odzyskaniu władzy w kończynach dolnych uległ także znacznej poprawie stan jego pęcherza moczowego. Nasz bohater z racji wykonywanego wcześniej zawodu strażaka odznaczał się dzielnością, hartem ducha i umiejętności pokonywania trudności, dlatego i teraz nie poddaje się. Głęboko wierzy, że w przyszłości da sobie radę i stanie się niezależny. Swym przykładem walki o zdrowie, ogromnym zaangażowaniem i ciężką pracą podczas codziennej wytężonej rehabilitacji daje nadzieję pozostałym chorym, że i dla nich jest szansa na upragnionego zdrowie!

Życzę Darkowi Fidyce wiele zdrowia, sił i pełnego powrotu do sprawności!

N P W Ś C P S
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 25
26 27 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9
Dzisiaj: 23.11.2017