Autorzy tekstów, S. Aleksandra, Miesięcznik, Numer archiwalny, 2017nr12

Elżbietańska posługa chorym

s. Aleksandra Leki

dodane 2018-01-02 09:06

Siostra Dominika zanosi Pana Jezusa chorym, którzy sami nie mogą już przyjść do kościoła.

zdjęcie: s. A. Leki

Często zdarza się, że samarytańska posługa staje się swoistym hobby sióstr, sposobem spędzania nielicznych wolnych chwil, po wykonaniu podstawowych obowiązków.

W ostatnich dniach września 2017 roku Nysa wypełniła się siostrami elżbietankami, które przyjechały z całego świata, by wspólnie świętować 175-lecie założe­nia Zgromadzenia Sióstr św. Elżbiety i 10. rocznicę beatyfikacji jednej z jego Założycielek, bł. Marii Luizy Merkert. Kim są siostry elżbietanki?

Początki

Oficjalnie historia Zgromadzenia Sióstr św. Elżbiety rozpoczyna się 27 września 1842 roku, kiedy cztery mło­de nysanki: Klara Wolff, rodzone siostry Maria i Matylda Merkert oraz Franciszka Werner swoje dzieło pomocy chorym i potrzebującym zawierzają Najświętsze­mu Sercu Pana Jezusa. Trzeba jednak pamiętać, że ten ważny akt stanowi zwieńczenie procesu, który z całą pew­nością trwał przez dłuższy czas.

Pierwsza połowa XIX wieku obfitu­je w wiele ważnych wydarzeń i zmian: politycznych, gospodarczych, społecz­nych. Przede wszystkim – bardzo prężnie rozwija się przemysł, do przodu idzie technika, lecz jednocześnie nie brakuje wielu trudnych i bolesnych wydarzeń dla całej Europy. Początek tego stulecia to czas rządów Napoleona Bonaparte, który prawie bez przerwy od 1800 do 1815 roku prowadzi kilkanaście wojen, angażujących, w zmiennych koalicjach, wszystkie państwa europejskie. Wojny prowadzi także Wielka Brytania i Rosja. Jest to też czas wielu zrywów narodowo­wyzwoleńczych, których szczególnym wyrazem będzie Wiosna Ludów (1846).

Także w historii narodu polskiego nie brakuje ważnych wydarzeń. Pamiętamy, że po ostatnim rozbiorze w 1795 roku Pol­ski nie ma na mapach świata. Co prawda, w latach 1807-1815 Polacy mogą cieszyć się namiastką niepodległości, posiadając Wielkie Księstwo Warszawskie, jednak po odsunięciu Napoleona od władzy i zesłaniu go na wyspę Elbę zostaje ono zniesione. Trudne chwile przeżywa Ko­ściół katolicki. Na mocy dekretu króla Fryderyka Wilhelma III z 30 paździer­nika 1810 roku zostaje zlikwidowanych 56 klasztorów męskich i 13 żeńskich na obszarze Śląska, czyli terenów znajdu­jących się pod zaborem pruskim.

Wiek XIX to wreszcie epoka epide­mii, dziesiątkujących ludność Europy. W latach 1812-1813 i 1831-1832 Europę atakuje tyfus, natomiast w latach 1831- 1838 i 1848-1855 – cholera.

Konsekwencje tych wydarzeń doty­kają także mieszkańców Nysy – miasta leżącego na Śląsku Opolskim, w XIX wieku znajdującego się w obrębie ad­ministracji Prus. Władze miasta, nawie­dzonego przez liczne epidemie, nie są w stanie zabezpieczyć mieszkańcom do­statecznej ilości lekarzy, szpitali i służby pielęgniarskiej. Sytuację pogarsza fakt, że w wyniku wspomnianej sekularyza­cji (1810 r.) zniesiono w Nysie klasztory zgromadzeń męskich i żeńskich. Ludność, zwłaszcza jej część najuboższa, pozostaje bez opieki, zdana na samą siebie.

W takich okolicznościach Klara Wolff, kobieta o wrażliwym i szlachet­nym sercu, nie zważając na niebezpie­czeństwa i ogrom pracy, podejmuje się otoczenia pomocą i opieką chorych i cier­piących w ich domach. W krótkim czasie przyłączają się do niej Maria, Matylda i Franciszka. W ten sposób rodzi się nowa wspólnota zakonna, oddana ambulato­ryjnej służbie chorym i cierpiącym.

Poświęcenie i przykład życia oddane­go służbie Chrystusowi w Jego „cierpią­cych członkach” zjednują siostrom serca ludzi, zwłaszcza młodych dziewcząt, któ­re przyłączają się do stowarzyszenia. 30 czerwca 1844 roku ks. Ksawery Fischer – duchowy opiekun sióstr – wręcza im pierwsze statuty, w których mocno za­akcentowano cel Zgromadzenia, jego struktury i warunki przyjęcia nowych członkiń. W 1846 roku pierwszy cios spada na młodą wspólnotę: na pierwszej placówce w Prudniku – zarażona tyfu­sem – umiera Matylda Merkert, stając się ofiarą samarytańskiej służby. To jednak nie zniechęca jej towarzyszek – mimo realnego zagrożenia ich zdrowia i życia, nadal z odwagą idą do chorych.

Wzorem służby przepełnionej miło­sierdziem chrześcijańskim jest dla nich św. Elżbieta Węgierska (1207-1231). Życie świętej przeniknięte ciągłą troską o cho­rych i ubogich, których sama osobiście pielęgnowała, staje się dla gromadki sióstr sposobem wyjścia naprzeciw ludzkiej biedzie. Od jej imienia przyjmują na­zwę Zgromadzenia Szarych Sióstr św. Elżbiety. Ze swą posługą Szare Siostry docierają wszędzie tam, gdzie bieda ludz­ka wołała o ratunek. Pielęgnują chorych ubogich w ich mieszkaniach – tego ro­dzaju inicjatywa pielęgnacyjna przy słabo rozbudowanej sieci szpitalnej okazuje się ogromnie pożyteczna i nieodzowna. Ale nie jest to jedyne pole pracy sióstr elżbietanek – udają się nawet na front, jak to miało miejsce w czasie wojny duńsko-pruskiej w 1864 roku, gdy sio­stry zostały powołane do pielęgnacji ran­nych żołnierzy. Kiedy zachodzi potrzeba, organizują dla chorych również opiekę szpitalną, nadając tym placówkom często nazwę Zakład św. Elżbiety lub Lecznica św. Elżbiety.

W 1859 roku Zgromadzenie zostaje zatwierdzone na prawie diecezjalnym przez wrocławskiego księcia biskupa Henryka Förstera, a pierwszą przełożoną generalną jednogłośnie zostaje wybra­na Maria Merkert. Zatroskana o dalsze losy Kongregacji, Matka Maria zabiega o zatwierdzenie wspólnoty przez Stolicę Apostolską. Ostatecznie ku ra­dości sióstr papież Pius IX dnia 7 czerwca 1871 roku wydaje de­kret pochwalny (decretum lau­dis), tym samym Zgromadzenie Szarych Sióstr Św. Elżbiety staje się kongregacją na prawie pa­pieskim. Matka Maria Merkert umiera 14 listopada 1872 roku. Po jej śmierci, obowiązki przełożonej generalnej przejmuje współzałożyciel­ka Matka Franciszka Werner. W dniu 30 września 2007 roku, podczas Mszy świętej sprawowanej w bazylice św. Ja­kuba i św. Agnieszki w rodzinnej Nysie, Maria Luiza Merkert zostaje ogłoszona błogosławioną.

Nowość posłannictwa

W tym miejscu warto zwrócić uwa­gę na oryginalność nowej rodziny za­konnej. Nie bez powodu często mówi się, że Matka Maria wyprzedziła swoją epokę. Po pierwsze, zazwyczaj zgroma­dzenie zakonne ma jednego założyciela czy założycielkę. W przypadku sióstr elżbietanek, u początków stoi nie poje­dyncza osoba, ale czteroosobowa wspól­nota. Tymczasem znaczenie wspólnoty, komunii osób, wybrzmi tak naprawdę w XX wieku, w nauczaniu Soboru Wa­tykańskiego II i św. Jana Pawła II.

Po drugie, w historii Kościoła nie bra­kowało zakonów czy zgromadzeń, które zajmowały się chorymi w prowadzonych przez siebie szpitalach. Nikt jednak nie chodził do domów – jak elżbietanki, które w razie konieczności podejmowały się również nocnych czuwań przy chorych. Dopiero sto lat później św. Matka Teresa wyruszy do slumsów Kalkuty, by dotrzeć do tych, którzy już nie mają nadziei na jakąkolwiek pomoc.

Po trzecie, współcześnie opieka nad chorymi w ich do­mach jest realizowana przez hospicja domowe, których funk­cjonowanie zapoczątkowała dr Cicely Saunders, brytyjska lekarka, zało­życielka Hospicjum św. Krzysztofa w Lon­dynie, uważana za twórczynię nowocze­snej medycyny paliatywnej. Założycielki sióstr elżbietanek podobną działalność podejmowały ponad sto lat wcześniej.

Wreszcie, „śląska Samarytanka” – jak nazywano bł. Marię Merkert – nie wyma­gała od swoich towarzyszek dyplomów pielęgniarskich. Kładła za to nacisk na to­warzyszenie osobom chorym, cierpiącym, umierającym, na obecność przy nich tak długo, jak to jest konieczne. Tymczasem dopiero od niedawna medycyna dostrze­ga, że człowiek to nie tylko ciało, które trzeba leczyć, ale także dusza i psychika, którym należy pomóc, by proces leczenia był skuteczny.

Współczesność

Mimo wielu zmian kulturowych, społecznych i politycznych, postępu cy­wilizacyjnego, rozwoju opieki społecz­nej i medycznej, nadal nie brakuje ludzi, którzy potrzebują pomocy. I do dzisiaj elżbietanki są kojarzone z opieką nad chorymi, chociaż wiele z nich posługu­je także w innych miejscach: szkołach, przedszkolach, ochronkach dla dzieci, domach dziecka, jadłodajniach, kance­lariach parafialnych, zakrystiach.

Głównym rysem ich pracy pozostaje jednak służba chorym. Realizowana jest bardzo różnie – w szpitalach, przychod­niach, domach opieki. Wiele sióstr także dzisiaj opuszcza klasztor, by dotrzeć do osób potrzebujących, pozostających we własnych domach czy mieszkaniach. Czę­sto jest to posługa typowo pielęgniarska – gdy trzeba podać zastrzyk, zmienić opatrunek, wykonać zabiegi rehabili­tacyjne. Na tym między innymi polega praca siostry M. Faustyny Szuszkiewicz, pielęgniarki w Stacji Opieki „Caritas” w Łambinowicach. Siostra M. Faustyna odwiedza codziennie od 5-12 osób, zależ­nie od potrzeby. Nie narzeka na monoto­nię, w jej pracy każdy dzień jest inny. Nie zawsze jej troskliwa opieka prowadzi do wyzdrowienia pacjenta – nieraz zdarza się, że towarzyszy osobom umierającym w ich ostatnich chwilach życia. Siostra M. Faustyna do dzisiaj wspomina 24-letnią Anię, u której zdiagnozowano nowotwór nerek. Poznały się w hospicjum domo­wym, do zadań siostry pielęgniarki nale­żało otoczenie chorej dziewczyny opieką i uśmierzenie bólu. Pierwsze spotkanie było wręcz szokiem dla Ani – nie była osobą wierzącą, a teraz w chorobie miała się nią zajmować siostra zakonna. Początki były trudne, jednak z biegiem czasu Ania zaczęła się otwierać, rozmawiały dużo o życiu i śmierci, o Bogu. Dziewczyna była świadoma, że nie zostało jej już dużo czasu, że pomimo tak młodego wieku umiera. Z czasem ich znajomość prze­rodziła się w przyjaźń – siostra M. Fausty­na towarzyszyła Ani przy jej przejściu do wieczności. Mimo trudnych doświadczeń, lubi swoją pracę, ciesząc się, że tak jak bł. Maria Merkert może w ludziach chorych pielęgnować cierpiącego Jezusa.

Myli się jednak ten, kto uważa, że wyłącznie siostry pielęgniarki odwiedzają chorych w ich domach. Wiedzą o tym mieszkańcy niewielkiego Głogówka, w którym również znajduje się placówka elżbietańska. Posługują tam trzy siostry: zakrystianka, katechetka i – no właśnie, jak jednym słowem określić zakres obowiąz­ków siostry M. Dominiki Polak? Siostra M. Dominika jest nadzwyczajnym szafa­rzem Najświętszego Sakramentu, do jej zadań należy zanoszenie Komunii świętej chorym i starszym parafianom, którzy już nie mogą dotrzeć do kościoła na Mszę świętą. Obecnie pod swoją opieką „dusz­pasterską” ma 21 osób – raz w tygodniu każdej z nich zanosi Pana Jezusa, modli się z nimi, rozmawia. Chcąc poświęcić każdemu tyle czasu, ile potrzebuje, nie robi tego w jeden dzień, lecz prawie co­dziennie wyrusza na swój „obchód”. Naj­więcej chorych odwiedza w poniedziałki i wtorki. Skąd wie, do kogo iść? Jak sama mówi, ma taką intuicję – zauważa, że nagle ktoś przestał chodzić do kościoła, więc idzie go odwiedzić, by zapytać, co się sta­ło. Najczęściej okazuje się, że przyczyną jest choroba lub dolegliwości związane z wiekiem. Wtedy siostra proponuje, że może przychodzić raz w tygodniu z Ko­munią Świętą. Nie wszyscy zgadzają się od razu, ale bardzo rzadko się zdarza, żeby ktoś zdecydowanie odmówił. Za swoją posługę nie otrzymuje zapłaty, traktuje to jako możliwość naśladowania bł. Marii Merkert, jako dobry uczynek spełniony wobec chorych, ciesząc się, że może im pomóc, że jest im potrzebna. Dużo rozma­wia ze swoimi podopiecznymi, wysłuchuje ich opowieści o bolączkach i radościach, pociesza, czasem pomaga coś załatwić w urzędzie lub u lekarza.

Pomoc chorym i potrzebującym jest bardzo mocno wpisana w elżbietańskie powołanie. Często zdarza się, że samary­tańska posługa staje się swoistym hobby sióstr, sposobem spędzania nielicznych wolnych chwil, po wykonaniu podstawo­wych obowiązków. Tak jest w przypadku siostry M. Wincencji Krajczyk, zakrystian­ki z Głogówka. Praca w zakrystii jest bar­dzo wymagająca, w kościele ciągle coś się dzieje. Jednak, gdy tylko czas pozwala, siostra M. Wincencja śpieszy do swoich podopiecznych. W mieście nie ma ich wielu – obecnie są to 3 osoby; kiedyś było więcej, ale już odeszły do Pana Boga. Od jakiegoś czasu angażuje się za to w miej­scowym Domu Dziennego Pobytu „Se­nior-Wigor”, obejmującym opieką około 60 osób. Ze szczególnym sentymentem wspomina czasy, gdy pracowała w Domu Samotnej Matki w Opolu-Grudzicach, ponieważ bardzo lubiła opiekować się dziećmi.

Obecnie Zgromadzenie Sióstr św. Elżbiety liczy ok. 1220 członkiń, które posługują nie tylko w Polsce, ale także w Niemczech, Włoszech, Czechach, na Litwie, na Węgrzech, w krajach skan­dynawskich i byłego ZSRR. Placówki Zgromadzenia znajdują się także w Ziemi Świętej, Ameryce Południowej (Brazylia, Paragwaj, Boliwia) i w Afryce (Tanzania), a Dom Generalny – w Rzymie.


Zobacz całą zawartość numeru ►

N P W Ś C P S
31 1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
22 23 24 26 27
29 30 31 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
Dzisiaj: 17.01.2018