Misericordia et misera
Jezus stawia dzisiaj przed oczy naszego serca celnika i jego modlitwę. To jego modlitwa, nie faryzeusza, jest godna naśladowania. Stoi on przed Bogiem zawstydzony i pełen skruchy. Zrozumiał swój grzech. Jest jak główny bohater powieści Wiktora Hugo – nędznikiem.

zdjęcie: Loft Gallery
2025-03-29
Komentarz do fragmentu Ewangelii Łk 18, 9-14
III tydzień Wielkiego Postu
Jezus stawia dzisiaj przed oczy naszego serca celnika i jego modlitwę. To jego modlitwa, nie faryzeusza, jest godna naśladowania. Stoi on przed Bogiem zawstydzony i pełen skruchy. Zrozumiał swój grzech. Jest jak główny bohater powieści Wiktora Hugo – nędznikiem.
Celnik modli się z daleka. Ma poczucie wstydu i niegodności stawania przed Bogiem w centrum świątyni. Wie, że grzech czyni go dalekim od Boga i od ludzi. Dlatego nie śmie nawet wznieść oczu do nieba. Staje przed Bogiem jak żebrak. Bije się w piersi i powtarza: „Boże, miej litość dla mnie, grzesznika”. Nie usprawiedliwia się. Nie porównuje się też z innymi, jak faryzeusz. Ma świadomość, że sam z siebie jest nikim i potrzebuje Boga, Jego miłosierdzia i łaski. Sytuacja ta rodzi w nim pokorę wobec Boga i siebie, jak również wyrozumiałość dla słabości i grzechów innych. Pokora zaś jest kluczem do Serca Boga.
Podobnie jak celnik widziała siebie Siostra Faustyna. W jej „Dzienniczku” często możemy natrafić na słowa: „Jestem nędzą…”. Co ciekawe Jezus nigdy nie przerywał jej, gdy tak mówiła. Nie przekonywał jej, że jest inaczej. Wprost przeciwnie – potwierdzał. Dawał jej do zrozumienia, że Jego miłość do niej jest niezależna od jej świętości. On ją kochał, nie dlatego że była idealna i doskonała, ale dlatego, że zwracała się do Niego w trudnym dla niej doświadczeniu. I za każdym razem On jej odpowiadał bardzo osobiście: „córko”. Mówił jej: „Córko Moja, wszystkie nędze twoje spłonęły w ogniu Mojej miłości, jakoby jedno źdźbło wrzucone w niepojęty żar”. Innym razem tak zwracał się do Faustyny: „Największa nędza nie powstrzymuje Mnie od połączenia się z duszą, ale gdzie pycha, tam Mnie nie ma”. Ona sama zaś Mu mówiła: „Choć taką nędzą jestem, nie lękam się Ciebie, bo znam dobrze miłosierdzie Twoje”. „Misericordia et misera” – „Miłosierdzie i nędza” – jak pisał św. Augustyn. Miłosierdzie Boga przemieniło „nędzę” Faustyny w „ofiarę żywej miłości” dla ratowania zagubionych w grzechu nędzników.