W kalendarzu liturgicznym wspominamy dzisiaj błogosławioną Marię Luizę Merkert, która razem z trzema mieszkankami Nysy dała początek Zgromadzeniu, którego głównym celem jest pielęgnacja chorych i opuszczonych w ich własnych domach.
W dzisiejszej Ewangelii widzimy dziesięciu trędowatych uzdrowionych przez Jezusa. Dlaczego tylko jeden powrócił, aby Mu podziękować?
Dzisiejsza Ewangelia uświadamia nam, że z Panem Bogiem nie jesteśmy w stanie „wyrównać rachunków”. Jeśli jednak będziemy mieli świadomość własnej „nieużyteczności”, otrzymamy stokroć więcej niż się spodziewamy.
Twierdziła, że jedyną przeszkodą na jej drodze do Boga jesteśmy… my. Uważała, że nie spotkała dotąd ani jednej wierzącej osoby, która dla Boga byłaby w stanie czegokolwiek się wyrzec. Obiecała powiedzieć nam, kiedy to się zmieni. Nie powiedziała…
Jezus pozbawia mnie złudzeń. Kiedy czytam Ewangelię dzisiejszej niedzieli, zaczynam rozumieć, że nic już nie będzie takie samo. Że nie będzie jak dawniej.
W dzisiejszej Ewangelii widzimy gniew Jezusa. Nie można bowiem bezkarnie nadszarpywać świętości.
Jezus oczekuje od swoich uczniów, że w dziele rozszerzania Królestwa Bożego będą mieli podobnie silną motywacją, jaką ludzie zwykle wykazują się w swoich staraniach o dobra doczesne, czy doraźne korzyści.
Jak żyć z bólem, który dotyka nie tylko ciała, ale i duszy? Jak przeżyć kolejny dzień, gdy czujemy, że tracimy grunt pod nogami?
Jezus przemawia do nas dzisiaj w niełatwy sposób. Aby zrozumieć Jego słowa, musimy szeroko otworzyć nasze serca.
„Bóg nas kocha, dlaczego miałabym myśleć, że chce nas skrzywdzić? Widocznie z jakiegoś powodu tak właśnie powinno być” – powiedziała z takim przekonaniem, jakby właśnie wróciła z poufnej rozmowy z Panem Bogiem.