Panie, spraw, abym jak Twoja Matka była słuchaczką i uczennicą Twojego Słowa. Abym rozważała je w sercu, a jeśli nie rozumiem, niech mam nadzieję, że kiedyś mi wszystko wyjaśnisz...
Im lepiej będziemy poznawać Jezusa, im więcej będziemy Go kochać, tym bardziej będziemy świadomi ogromnego daru jakim jest Jego miłość, Jego zbawcza ofiara. Wobec tej MIŁOŚCI każdy inny dar blednie.
Czyż to nie jest opis naszego życia? Doświadczamy Jego cudownej opieki, troski, miłości. Pragniemy Jego obecności i tęsknimy, gdy Go przy nas nie ma także – albo przede wszystkim – w chwilach trudnych.
Jak różna może być modlitwa! Dlaczego się modlę? Na czym skupiam uwagę na modlitwie? Czy wiem z Kim i dlaczego się spotykam?
A ja? Ile mam chlebów? Czy nie zostawiam sobie czegoś „na potem”, żeby nie cierpieć głodu? Jeśli nie oddam Panu wszystkiego, nie zobaczę szczęśliwego, sytego tłumu trwającego przy Jezusie, nie zobaczę obfitych łask, tych koszy pełnych ułomków a i sama się nie nasycę...
I dziś Jezus do wybranych mówi „Pójdź za Mną!”. A oni, skoro usłyszą Jego głos, głos, który dotyka ich serc, zaspokaja ich nieokreśloną wcześniej tęsknotę – idą za Nim.
Bądźmy – jak Józef – wyczuleni na głos Pana i z pełnym zaufaniem starajmy się wypełniać Jego wolę, a Pan zatroszczy się o możliwość jej realizacji. Wtedy w naszych sercach będzie POKÓJ.
Uczmy się od setnika, powtarzajmy z pokorą „Panie, nie jestem godzien…” – bo to najszczersza prawda, lecz nie zatrzymujmy się na tym, dodając zaraz z wiarą: „ale powiedz tylko słowo…” – bo Twoje słowo Panie ma moc uzdrowić i moje ciało, i moją duszę.
Jezus uzdrowił wielu. Paralityka odesłał ze swoim łożem na plecach do domu, wskrzeszonego młodzieńca z Nain oddał matce, córeczce Jaira kazał dać jeść, uzdrowionych trędowatych odesłał do kapłanów, uwolnionego opętanego odesłał do swoich a ten niewidomy, któremu przywrócił wzrok szedł za Nim, wielbiąc Boga!
„A oto tu jest coś więcej niż Salomon, a oto tu jest coś więcej niż Jonasz”.