My, budujący Kościół, świeccy i duchowni, mamy brać przykład z Jana. Jesteśmy wyjątkowi i wielcy tylko w odniesieniu do Jezusa. To Jemu mamy prostować drogi do ludzkich serc, na Niego wskazywać jako na jedyne źródło zbawienia,
Bóg chce abyśmy i my współpracowali z Jego łaską. Porusza nasze serca i myśli swoim Słowem, daje nam znaki, przez które możemy Jego pragnienia, Jego wolę odczytywać i wypełniać.
„On widząc ich wiarę, rzekł: Człowieku, odpuszczają ci się twoje grzechy”.
Trzeba dawać tak, aby było przyjemnie brać!
Wiara pozwala z nadzieją i miłością prosić Pana i za gorszycieli, i za zgorszonych, bo tylko Pan potrafi skruszyć zatwardziałe i uleczyć zranione serca.
„Będziesz szczęśliwy, ponieważ nie mają czym się tobie odwdzięczyć”.
„Jeszcze tej nocy zażądają twojej duszy od ciebie”.
„Lecz on, chcąc się usprawiedliwić, zapytał Jezusa: A kto jest moim bliźnim?”
My, którzy poznaliśmy Ewangelię – Dobrą Nowinę o miłości Boga, jesteśmy światłem, które ma jaśnieć dla innych, jesteśmy solą ziemi, która ma nadawać cudowny smak życiu naszemu i tych, którzy żyją obok nas.
Ileż to razy wewnętrzny głos podpowiada nam, co mamy robić a nawet popycha nas do działania, ale… coś hamuje. Może obawa, lenistwo, pycha...