Jak wygląda mój dzień? Czy zaczynam go od rozmowy z Bogiem? Czy pytam Go o to, jaki ma On dla mnie plan: gdzie i do kogo chce mnie posłać w tym dniu?
Kiedy prosimy Boga o cud, choć po ludzku sytuacja wydaje się niemożliwa do rozwiązania i Bóg daje nam obietnicę, my często nie potrafimy uwierzyć, że On może to uczynić.
Nasze problemy i nasze cierpienia są maleńką kroplą wobec tego, co przeżywał Jezus dla naszego zbawienia. On chce byśmy przyjęli Jego jarzmo, bo wtedy będzie nam lżej.
Być może i my sami doświadczamy jakiejś formy prześladowania, gdy świadczymy o Jezusie w swoim domu, miejscu pracy, wśród przyjaciół lub sąsiadów, albo leżąc na szpitalnym łóżku i mając obok siebie osoby wrogo nastawione do Boga i Kościoła.
Dzisiejsza Ewangelia przypomina o tak ważnej postawie jaką jest wdzięczność. Niby oczywista sprawa, bo przecież każdy z nas był uczony tej postawy od najmłodszych lat. Ale czy nie odnajdujemy się właśnie w wydarzeniu, które opisuje św. Łukasz?
Czy mam świadomość tego, że mnie także Jezus wybrał i powołał, abym był Jego uczniem?
Słowa Jezusa z Ewangelii czytanej w tym tygodniu skłaniają mnie do zatrzymania i zastanowienia się nad tym, czy moje postępowanie jest spójne z Jego nauką. Jezus zachęca mnie również do ciągłej pracy nad sobą i stawiania wymagań sobie, a nie innym.