Tak trudno nam zrozumieć Boga i Jego sprawiedliwość, która jest tak różna od naszej. On w swoim miłosierdziu wymyka się wszelkim zasadom ekonomii i matematyki. A my nieraz chcemy zamknąć Boga w naszych ciasnych, ograniczonych ramach i schematach.
Jak ja reaguję gdy modlę się i proszę w jakiejś ważnej dla mnie sprawie, ale wydaje mi się, że Bóg milczy i w żaden sposób nie odpowiada? Czy potrafię prosić wytrwale i z pokorą? Czy też obrażam się na Boga i odwracam się od Niego? Jaka jest moja wiara?
Panie Jezu, prosimy Cię o serce słuchające, otwarte i przyjmujące Twoje Słowo, które ma moc nieustannie nas przemieniać i uświęcać.
Panie Jezu, nie chcemy już dłużej szukać wymówek przed podjęciem misji, do której nas powołujesz. A powołujesz każdego z nas po imieniu – z takim charakterem, tożsamością, wykształceniem i talentami, jakie mamy.
Czy pytasz czasami siebie: jakie ja wydaję owoce? Nie chodzi tu o sukcesy w podejmowanych działaniach. Ale czy to, co mówię, robię i jak żyję wnosi dobro w moje najbliższe otoczenie i w te miejsca, w których jestem?
Jezus mówi nam dziś o tym, że tylko ten skutecznie będzie prowadził ludzi do Boga, kto sam wypełnia przykazania. Tam, gdzie nie ma miłości i żywej relacji z Bogiem, tam będzie miejsce na omijanie przykazań, zmienianie ich
Otwierajmy się na Ducha Świętego i róbmy Mu w swoim życiu coraz więcej przestrzeni, bo im mocniej On w nas będzie działał i wypełniał swoją obecnością, tym głębiej będziemy doświadczać miłości Ojca i nasza więź z Jezusem będzie coraz silniejsza.
Czy przyjmujemy Słowo Jezusa z wiarą? Czy rozważamy je i żyjemy nim na co dzień? Jak często sięgamy po Słowo Boże?
Kiedy trwamy w Jezusie, który jest Światłością świata, widzimy prawdę o sobie i nie mamy nic do ukrycia ani przed sobą, ani przed innymi ludźmi i światem.
Pytajmy ze smutkiem jak uczniowie: „Chyba nie ja, Panie?”. Niech to pytanie pomoże nam przyjrzeć się sobie i tym sytuacjom, w których zdradzamy Jezusa.