Zadajmy także sobie dziś te pytania: jakim jestem drzewem i jakie wydaję owoce? Czy buduję swoje życie na Jezusie? Jakim jestem Jego uczniem?
Panie Jezu, który jesteś naszym Zmartwychwstaniem i Życiem, umacniaj w nas wiarę w to, że nasze życie nie kończy się tu na ziemi, ale że będzie trwało wiecznie. Daj nam pragnienie nieba i świętości, abyśmy nie byli przywiązani do tego, co doczesne, ale dążyli do tego, co czeka nas w niebie.
Czy widzę jak wielką mam wartość? Nie muszę nic robić, by On mnie kochał, by troszczył się o mnie. Bo On zna mnie najlepiej i wie, czego mi potrzeba.
Gdy zły duch chce zasiać w Twoim sercu zwątpienie i myśli o tym, że Bóg o Tobie zapomniał, że nie przebaczy Ci Twoich grzechów, to z wiarą chwyć się słów Jezusa, które dziś czytamy w Ewangelii: „tego, który do Mnie przychodzi, precz nie odrzucę, ponieważ z nieba zstąpiłem nie po to, aby czynić swoją wolę, ale wolę Tego, który Mnie posłał”.
Może się zdarzyć, że zamknięci w naszych ludzkich schematach i pełni oczekiwań nie rozpoznajemy Jezusa obecnego w naszym życiu i przychodzącego do nas na tak wiele sposobów.
Wiara jest kluczem do tego, by mogło się dokonać uzdrowienie. Wiara otwiera serce na przyjęcie uzdrowienia lub innego cudu.
Jesteśmy w centrum uwagi Jezusa, bo Jemu zależy na każdym z nas. Jedyne, czego od nas oczekuje, to wyjścia z ukrycia i pokazania Mu tego, co jest naszą chorobą.
To właśnie moc miłości zaprowadziła go aż pod krzyż, by jako jedyny z uczniów był przy Jezusie podczas Jego męki i śmierci.
Tylko w Nim odnajdziemy prawdziwe pokrzepienie, siłę i ukojenie, którego tak bardzo potrzebujemy. Odzyskamy radość i nadzieję. Otrzymamy od Niego pokój, którego świat dać nie może.
Nie stójmy w miejscu, ale starajmy się o rozwój tego, czym zostaliśmy przez Boga obdarowani. Być może wydaje nam się, że jest to małe i nic nieznaczące, ale to właśnie za wytrwałość i wierność w drobnych rzeczach Bóg każdego hojnie nagradza.