Na niemal każdej fotografii z okresu śmiertelnej choroby Michelle Duppong jest uśmiechnięta i szczęśliwa. Swoje cierpienie ofiarowała za innych, w tym za swoich najbliższych i za nawrócenie uczestników spotkań ewangelizacyjnych.
W poniedziałek, 30 grudnia odbyło się świąteczne spotkanie w gronie pracowników, współpracowników, przyjaciół i wolontariuszy Apostolstwa Chorych.
Dlatego na początku roku Kościół stawia nam Ją przed oczy i pokazuje, czego potrzebujemy, żeby dobrze przeżyć kolejny rok. Najistotniejszą rzeczą, jakiej człowiek potrzebuje w przeżywaniu wiary jest słuchanie Słowa Bożego i życie nim. Słuchanie w podwójnym sensie – odczytywania treści Słowa i odczytywania znaczenia wydarzeń życia.
Symeon i Anna są dla nas przykładem ludzi żyjących według Bożego powołania. Ich pokorna postawa oczekiwania i wielka radość ze spotkania Nowonarodzonego, są dla nas świadectwem, jak ogromna w tym leży wartość.
Dziękujmy Bogu w tym czasie nie tylko za Jego narodzenie, ale także za śmierć na krzyżu i zmartwychwstanie. Niech ten cudowny krąg Ewangelii daje nam siłę do pokonywania codziennych trudności. Uwierzmy, że tak jak w życiu Chrystusa wszystko miało swój sens, tak i w naszym życiu wszystko dzieje się z jakiejś przyczyny. Bez narodzenia, a także i cierpienia, nie ma życia.
Każdy kto chce być uczniem Jezusa – warto, by spojrzał dzisiaj na Jana Chrzciciela. Uczeń Jezusa zachowuje się właśnie tak, jak on. Nie zmienia przekonań w zależności od sytuacji. Wszystkie okoliczności życia, także te najbardziej dramatyczne, są dla niego okazją, by wyznać wiarę. Wierną i konsekwentną.
Aldona o tym, że ma cukrzycę, dowiedziała się w dniu egzaminów na studia. Na skutek hipoglikemii (ostrego niedocukrzenia) zemdlała na sali egzaminacyjnej. Wezwano pogotowie i po rutynowych badaniach było jasne, że to klasyczna cukrzyca.
Rozmowa z ks. dr. hab. Antonim Bartoszkiem, prof. UŚ, autorem książki pt. „Apostolstwo Chorych. 100-letnie doświadczenie duchowe – podstawy teologiczne – perspektywy pastoralne”.
Wiem, że z położonego u stóp Pirenejów Domu Maryi nie wraca się już takim samym. Niby często wszystko zostaje po staremu, a jednak bliskość Matczynego Serca Maryi ma niezwykłą moc przemieniania innych serc – tych ludzkich.
Oby tylko nie powtórzyła się historia z Betlejem z czasu, gdy na ziemi rodził się Bóg. Ewangelia relacjonuje, że nie było dla Niego miejsca w żadnej gospodzie. Tymczasem gospoda ludzkiego serca jest najlepszym miejscem, w którym może schronić się nie tylko Bóg, ale także potrzebujący człowiek.