Niech i na nas spłynie błogosławieństwo Bożej Dzieciny tak jak spłynęło na naszych pradawnych reprezentantów. Niech i nas napełni radością, pozwoli upaść na kolana i pomoże wydobyć z naszych serc skarby wiary, nadziei i miłości.
Zarówno Józef i Maryja należeli do tych, którzy wolę Boga stawiają na pierwszym miejscu. „A jeśli Bóg jest na pierwszym miejscu, wszystko inne jest na właściwym miejscu”
Czy to dlatego Bóg udzielił Jej łaski „prorokowania”, łaski rozeznania, że akurat to Dziecię przyniesione do świątyni przez młodych, ubogich małżonków jest oczekiwanym Mesjaszem, Zbawicielem świata? Czy ta łaska była owocem jej dojrzałej, pielęgnowanej poprzez post i modlitwę wiary?
W czwartek 28 grudnia krajowy duszpasterz Apostolstwa Chorych ks. Wojciech Bartoszek zaprosił przedstawicieli osób chorych i niepełnosprawnych wraz z ich opiekunami, pracowników, współpracowników, a także wolontariuszy związanych z Apostolstwem Chorych na tradycyjne już spotkanie opłatkowe.
Dziś misję Jana niejako przejął Kościół. Jaki jest mój stosunek do nauki Kościoła? Czy przyjmuję ją jako niezawodny drogowskaz prowadzący mnie najlepszą z możliwych dróg do Bożego Królestwa? A może i ja nie potrafię rozpoznać znaków czasu i odrzucam proroków?
Jezus przestrzega dziś przed konkretnymi niebezpieczeństwami, które mogą zagrozić ludzkiej duszy. Nie od dziś wiadomo, że o tę duszę walczy z Bogiem największy zazdrośnik, kłamca i oszust. To szatan, który zastawia na nas rozliczne pułapki
Opieka tych ziemskich „aniołów stróżów” nie skończyła się wraz z przeprowadzką pani Marii. „Student”, który zdążył już podjąć swoją pierwszą pracę, wydrukował specjalny grafik i cała czwórka podzieliła się sprawiedliwie terminami odwiedzin w Domu Pomocy Społecznej.
Odtąd nie ma już wieczornego pacierza, podczas którego nie modliłaby się za swych dobroczyńców, a raz w miesiącu zamawia także Mszę świętą o spokój ich dusz. Ale zdarza jej się także modlić DO niektórych z nich.
Adam Chmielowski zrozumiał, że jeżeli chce być blisko Chrystusa, musi być blisko tych ludzi. Zrozumiał również, że nie wystarczy samo współczucie, litość, czy grosz wrzucony od czasu do czasu do czapki ubogiego.
Tak bardzo jesteśmy przywiązani do naszych doczesnych dóbr, ziemskiego porządku i namiastek szczęścia, że często trudno jest nam wyobrazić sobie przyszłe życie po zmartwychwstaniu.