„Ten lud czci Mnie wargami, lecz sercem swym daleko jest ode Mnie. Ale czci Mnie na próżno...”
Uciekając się do Maryi w swoich potrzebach, nie powinniśmy oczekiwać „protekcji Matki u Syna”, ale raczej uczyć się od Niej zaufania Bogu i pełnienia Jego woli.
Wiedza o tym, kto to jest Jezus, przekazana mi przez rodziców, katechetów, cały Kościół ma prowadzić mnie do ufnego poddania się Jego woli.
Niech świadomość mocy Słowa i koniecznego szacunku dla Słowa towarzyszy mi przez cały nadchodzący rok.
Z długiego rodowodu Jezusa płynie spokój, świadomość korzeni i celu oraz pewność, że mimo niedoskonałości ludzi Bóg zrealizuje Obietnicę.
„Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi... Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie”.
Obym potrafiła z tłumu „porządnych ludzi” wyłuskać nielubianego i pogardzanego Zacheusza i okazać mu szacunek oraz zaufanie.
Po sprowadzeniu ubogich, ułomnych, niewidomych i chromych... jeszcze jest miejsce – miejsce dla nas, dla mnie.
„Niech będą przepasane biodra wasze i zapalone pochodnie”.
To początek drogi – decyzja, aby przyjąć Jezusa do swojego domu, swojego życia, wszystkich swoich spraw. Poznawać Go coraz lepiej, pozwolić Mu się prowadzić, przemieniać – jak Marta.