Potrzebny byłby jej znak, że Bóg istnieje, że jest dalsze piękniejsze życie u Jego boku, że warto Go pokochać i tęsknić za spotkaniem. Tylko jaki to musiałby być znak?
Na kartach Nowego Testamentu Jezus szybko dorasta i objawia się ludziom, aby głosić Ewangelię Bożą, czyli nowinę o Bożej miłości i obietnicy, prawdzie i nadziei, zbawieniu i nieśmiertelności. Zbawiciel patrzy na człowieka i na wszystko, co go otacza Bożymi oczyma.
Z wiekiem narasta osłabienie. Wieczorami i nocami, kiedy sen nie nadchodzi, czasami rozmyślam nie o schorzeniach ciała, ale o chorobach duszy, które przydarzały się i przydarzają nadal. Zastanawiam się, co ważniejsze: uzdrowienie fizyczne czy przebaczenie grzechów?
Gdy widzę siebie taką niedoskonałą, dołączam do szeregu moich bliźnich i wtedy dopiero rodzi się we mnie cierpliwość nie do trzech ale do siedmiu razy...
Na dzień dzisiejszy pragnę okazać się bliźnim wobec tych, którzy tego potrzebują (niezależnie kim są) i zauważyć tych, którzy mnie okażą pomoc i miłosierdzie.
Doświadczenie życiowe pokazuje mi, że niszczenie przychodzi nam, ludziom, od dzieciństwa dużo łatwiej niż budowanie.
Jezus swoim życiem pokazuje mi jak poruszać się w konkretnym ziemskim życiu, które ze względu na ciało i duszę zazębia się z Królestwem Bożym.
Wiem na pewno, że muszę całkowicie zgasnąć i wierzę, że w tym momencie Jezus poda mi swoją dłoń, poda mi życie, którego tchnienie tylko Bóg posiada.
Można spojrzeć na osiem błogosławieństw jak na kodeks niebotycznych, nieosiągalnych wymagań. Kontemplować ich pełnię w życiu naszego Zbawiciela. Można też spojrzeć tak, jak Jezus patrzy na moje serce i serca ludzkie, widząc w nich te poszczególne dary i ucieszyć się wzrastającym w nas Królestwem Bożym.
Dzisiaj myślę o tych, którzy nie chcą należeć do Niego, odchodzą poranieni przez życiowe wydarzenia lub przez własną głupotę lub pogubili się w zawierusze dziejów. Dobry Pasterz pragnie jednej owczarni, pragnie wszystkich pociągnąć ku sobie.