A może jestem znudzony wszystkim i nie potrafię zachwycić się pięknem przyrody, docenić darów mi danych, zachwycić się sobą – Jego stworzeniem i Stwórcą. Chyba lekarstwem na to wszystko – chorobę grzechu – jest nasze nawrócenie. Nie nawrócenie kolegi, żony, męża, Kościoła, ale najpierw moje własne! „Biada Tobie Korozain, Biada Tobie Betsaido”...
W dzisiejszej Ewangelii Jezus objawia nam ważną prawdę: aniołowie w niebie nieustannie wpatrują się w oblicze Boga Ojca. Podobnie my, podczas modlitwy, możemy w naszych sercach adorować oblicze Boga, łącząc się z aniołami w uwielbieniu i tęsknocie za ostatecznym spotkaniem z Nim w królestwie niebieskim.
Jezus przyszedł na świat, by każdemu dać możliwość zbawienia, za wszystkich umarł na krzyżu, a więc nie możemy prosić Boga o karę dla tych, którzy są przeciwko Niemu, ale o Jego miłosierdzie wobec wszystkich.
Sytuacja podporządkowania wydaje się odbierać nam godność. Jednak posłuszeństwo zostało rozpoznane przez wieki jako najmocniejsze narzędzie wewnętrznej przemiany. Stać się jak dziecko znaczy pozwolić się kształtować Bogu.
Skąd bierze się zazdrość? Różne mogą być tego przyczyny. Człowiek zazdrosny nie potrafi dostrzec swojej wartości, tego co ma i dlatego pożąda dóbr, które nie są jego. Jest o nie zazdrosny. Lekarstwem na ten chorobliwy stan duszy, jest otwieranie się na Boga, na Jego spojrzenie. Bóg cieszy się z każdego naszego dobra, najbardziej ukrytego, i chce, abyśmy je pomnażali.
Sam musisz uwierzyć i przejść drogę z Jezusem Mesjaszem. Drogę cierpienia, odrzucenia, drogę śmierci.
Jak zatem słuchać, żeby usłyszeć i jak patrzeć, żeby zobaczyć w naszym życiu mówiącego, czyniącego i przechodzącego obok nas Jezusa?
Kapłańska misja nierozerwalnie związana jest z misją osób chorych, członków Apostolstwa Chorych, wspierających duchowo tych pierwszych. Zarówno jednym, jak i drugim, potrzeba dzisiaj wielkiej wiary, niepoddawania się trudnościom oraz mężnego wypełniania swoich zadań.
Jezus uczy nas, że wpierw trzeba słuchać. Słuchanie to czas, to chwila, gdzie nasze „ja” jakby odchodzi od siebie, wychodzi poza, szczególnie od tego, co jest nam nieprzydatne do widzenia rzeczywistości.
Tak jak światło powinno świecić, tak dobro naszego życia powinno jaśnieć i promieniować, aby być świadectwem wiary dla innych.